J.A. MORSZTYN, OGRÓD MIŁOŚCI

tumblr_mw3l9b7QFe1qz4d4bo1_1280

Dziś zapraszam na nowy cykl (pół żartem pół serio) pt.: Ucz się do matury z Venilą, czyli poznaj wszystko to, czego nie powiedzieli ci w szkole.

Zdaję sobie sprawę, że doświadczeniem bardziej bolesnym od czytania obowiązkowych lektur może być już tylko depilowanie nóg woskiem, dlatego też Drodzy Maturzyści, wyciągam do Was pomocną, szafiarską dłoń i polecam książki, po których trochę inaczej spojrzycie na znanych pisarzy. Na pierwszy ogień idzie Jan Andrzej Morsztyn (ten to dopiero był erotomanem) i poezja staropolska. Zanim zaczniecie zaczytywać się w smętach tego pana, rzućcie okiem na tomik obscenicznych erotyków Ogród miłości. To raczej więcej niż pewne, że nikt na egzaminie nie rzuci Wam do interpretacji utworu Nagrobek kurwie, ale dobrze mieć gdzieś z tyłu głowy świadomość, że takie dzieło powstało. Istnieje też szansa, że po zapoznaniu się z tymi zabawnymi, momentami obleśnymi i oburzającymi utworami chętniej sięgniecie po resztę twórczości poety.

           

ogrod-milosci-b-iext22364853

Chędożyć każdy może

Ogród miłości, czyli właściwie staropolskie teksty frywolne. to oryginalna mieszanka utworów uchodzących za obsceniczne. Oto Morsztyn, jakiego nie znacie, a teksty, które tu napotkacie, z pewnością nie znajdują się na liście lektur obowiązkowych. Morsztyn kojarzony z poetyką tradycyjną, niepozbawioną barokowego patosu, potrafi zaskoczyć dosadnym słownictwem. Co najważniejsze, z powodzeniem obraca się w konwencji żartu – z pewnością nie zabraknie uśmiechu na twarzy czytelnika, na wieść o chędożeniu, heblowaniu czy obłapianiu. Zadziwiać może też fantazja, z jaką operuje pomiędzy niewybrednym słownictwem dotyczącym organów płciowych (O Zośce, Siła białogłowy, Nagrobek kusiowi) czy samego aktu seksualnego (Na smętną). Nie wiem jak wy, ale ja jestem za miłosnymi uniesieniami przykrytymi woalką staropolskiego bezwstydu. W kraju, gdzie seks jest tematem tabu, w czasach, kiedy erotykę myli się z pornografią, a wiedzę o nowych pozycjach czerpie z programów reality show (Warsaw shore, pozycja 'pod kołdrą’) – Morsztyn ze swoim frywolnym namiętnikiem wydaje się być ciekawą alternatywą.

PS Mam nadzieję, że Was nie zdemoralizowałam!